Tofu z kapustą stożkową
Zupa krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Ziemniaki w majonezie
Buraki smażoneArtykuły
Rozmowa ze Swami Karmayogi Saraswati , dyplomowanym nauczycielem Jogi, inicjowanym w 2000 r. na Poorna sannjasa (najwyższy stopień w jodze). Praktykuje 45 lat specjalizując się w wielu kierunkach Tantry i Jogi. Prowadzi zajęcia z różnych dziedzin Jogi według tradycyjnych metod kultywowanych przez Bihar University of Yoga (obecnie Bihar Yoga Bharati – Institute of Advanced Studies in Yogic Sciences). Wygłasza kilkadziesiąt wykładów i prowadzi kilkaset lekcji Jogi rocznie. Wykształcił tysiące uczniów. Od lat mieszka w Szwecji, ale prowadzi zajęcia również w Polsce.
Swami, czyli Mistrz Duchowy. W hinduizmie to tytuł nadawany duchownym, osobom, które potrafią udzielić wskazówek o samorealizacji i sposobach jej praktykowania. Od lat jesteś nauczycielem jogi. Wcześniej wykonywałeś wiele zawodów. Kiedy pojawiła się joga?
Jestem nauczycielem jogi, ale także nauczycielem muzyki. Uczyłem też elektroniki i gry w tenisa. Pracowałem między innymi jako sędzia na wielkich turniejach w Szwecji. Tak naprawdę całe życie lubiłem się uczyć i dzięki temu mam praktycznie ponad dwadzieścia zawodów, które mógłbym profesjonalnie wykonywać. Z wykształcenia jestem muzykiem. To mama wprowadziła mnie w świat muzyki. Pracowała w Ministerstwie Kultury w Warszawie i dzięki niej po wojnie powstała Wyższa Szkoła Muzyczna w Gdańsku. Tata był radiotelegrafistą na statku. Odkrywał przede mną tajniki elektroniki. W młodości grałem w wielu zespołach, min. w Złotych Strunach, Czerwono-Czarnych, Kuglarzach, Szeptaczach i jeszcze w paru innych. Ale od dzieciństwa zawsze zgłębiałem tajniki medycyny. Czytałem wszystko na ten temat. Także na temat ziół. Moje spotkanie z jogą zaczęło się podobnie. W wieku 20 lat praktykowałem jogę, choć i wcześniej bardzo się tym tematem interesowałem. Był jednak problem ze zdobyciem jakichkolwiek informacji na ten temat. W Polsce nie było książek o jodze, a jeśli były to trudno dostępne. Słyszałem, że jest coś takiego i bardzo mnie do jogi ciągnęło. Czułem po prostu, że to jest to. W wieku 26 lat praktykowałem jogę już tak bardzo na poważnie. Trzeba podkreślić, że wiedza o jodze przekazywana jest z mistrza na ucznia. Niezbędny jest kontakt z doświadczonym nauczycielem, który krok po kroku wprowadzi adepta w tajniki jogi. Tytuł Swami, czyli nauczyciel, imię - Karma Yogi oraz Saraswati otrzymałem od jednego z największych mistrzów naszych czasów (Swami Satyananda Saraswati) podczas uroczystości inicjacji 08.11.1988 roku w Indiach. Później byłem inicjowany na Poorna Saniasa przez następcę mojego Mistrza (Swami Niranjanananda Saraswati).
W Polsce joga pozyskuje zwolenników. Znam nauczycieli jogi, ale i ludzi, którzy od lat o niej myślą, chcieliby praktykować. Powiedz, czym jest joga?
Wielu ludzi praktykuje jogę nie wiedząc o tym. Ludzie myślą, że joga to gimnastyka tylko, a to zupełnie nie tak. To olbrzymia nauka, zresztą najstarsza nauka na świecie, najbardziej przebadana, sprawdzona i przepraktykowana przez miliardy ludzi na przełomie dziejów. Joga to połączenie człowieka w całość. Każdemu daje to, czego ta osoba szuka. Joga to wszystko to, co jest dobre dla człowieka. Zaczyna się od tego, że człowiek jest skupiony w teraźniejszości. Nie ma myśli o przeszłości i przyszłości. Jest tylko skupienie. Czas przestaje istnieć. I ukryte zdolności i idee objawiają się w takim stanie, wychodzą z wnętrza człowieka i tylko wtedy są w stanie się objawić. Myśli i emocje bardzo przeszkadzają ludziom w życiu i powodują większość konfliktów. W jodze człowiek musi być wrażliwy, ale jednocześnie silny, by nie można go było złamać. Wszystko, co człowiek robi powinno mu dawać szczęście – zarówno praktykowanie asan, odżywianie, praca, po prostu wszystko. Joga to jest dla mnie życie. Słowo życie i joga to dla mnie to samo pojęcie. Nie ma żadnej różnicy - jest tożsame. Joga to również sposób jak żyć.
Pytanie aż się samo nasuwa - jak żyć? Jaki jest „jogiczny” sposób na życie?
Pokój w słowach, myślach i uczynkach jest przejawem dobrej woli i miłości do wszystkich. Ludzie powinni tak żyć, żeby sobie wzajemnie służyli i pomagali. Wchodzimy w nową epokę. Będzie więcej miłości, współczucia i wierzę, że ludzie będą sobie bardziej pomagali. Teraz jest w zasadzie najczarniejszy okres. Ludzie są manipulowani w dzisiejszych czasach, ale na szczęście dużo ludzi się budzi. Światło mądrości jest już prawie na wierzchu. Każdy człowiek ma mądrość absolutną w sobie. Musi tylko ją w sobie odkryć. I to jest zadaniem jogi między innymi. Chodzi też o to, żeby zawsze, pod każdym względem, dawać sobie radę. Etyka jest ważna. W moim odczuciu człowiek głupi to nie jest ktoś, kto czegoś nie wie, bo tego zawsze można się nauczyć, ale ktoś, kto ma zły stosunek do życia jak choćby przestępcy. Są przecież podstawowe zasady jak nie kradnij, nie zabijaj, czy zasada ahimsy - niekrzywdzenia jako takiego. Nie wolno krzywdzić ludzi, ale niekrzywdzenie to także niezabijanie zwierząt. Ośmioma członami jogi są przykazania moralne (yama), reguły samooczyszczania (niyama), pozycje (asana), kontrola energii poprzez oddech (pranayama), wycofanie zmysłów ku wnętrzu do ich źródła (pratyahara), koncentracja (dharana), kontemplacja (dhyana), połączenie świadomości z duszą (samadhi). Pięć filarów yamy to nie wyrządzanie krzywdy słowem, myślą i uczynkiem, prawda, czyli szczerość, prawdomówność i uczciwość, powstrzymywanie się od kradzieży, wstrzemięźliwość i uwolnienie od zachłanności, by posiadać więcej niż potrzeba. Każdy powinien stosować te zasady. Przynajmniej starać się. To ważne. Wszystko co się robi, musi być dostosowane do natury. To jest główne prawo, żeby człowiek dobrze się czuł. Dotyczy to także jedzenia i muzyki. Muzyka jest pokarmem dla duszy, a jedzenie, woda i powietrze są pokarmem dla ciała. Człowiek przyjmuje w siebie pokarm także w postaci obrazów, sztuki. Bardzo ważny jest nastrój podczas przygotowywania i spożywania posiłków. Brak pośpiechu i dobra muzyka temu towarzysząca, na przykład na harfie, bardzo sprzyja zdrowiu i życiu.
Mówisz o niekrzywdzeniu. Także w kontekście zwierząt. Wegetarianinem jesteś od lat - okresami na diecie wegańskiej. Czy to przyszło razem z jogą?
Po wojnie był problem ze zdobyciem mięsa, więc niemal każdy był wegetarianinem z musu. Warunki były ekstremalne. Jak mama zdobyła kawałeczek mięsa, oczywiście dawała je dzieciom. Siostra i brat jedli, ja nie. Zawsze się buntowałem, bo mięso nigdy mi nie smakowało, zawsze lubiłem owoce, warzywa i oczywiście słodycze. I tu wracają złe wspomnienia, ponieważ wciskano mi to mięso na siłę, wpychając do buzi. Aż przykro o tym mówić. Otwierano mi buzię na siłę, a nawet zdarzało się, że mnie bito, żeby zmusić do jedzenia. To było straszne. A ja stale odmawiałam i jak się zaparłem to potrafiłem w ogóle nie jeść nic nawet przez dwa tygodnie. Mama uważała, że jedzenie mięsa jest niezbędne do życia. Jednak sama później w wieku 56 lat przeszła na wegetarianizm. Jestem absolutnie przekonany, że to właśnie przejście na dietę bezmięsną przedłużyło i jakościowo poprawiło jej życie. Była tak bardzo schorowana w swoim życiu, że przejście na wegetarianizm było dla niej dosłownie zbawieniem, jeśli chodzi o zdrowie. Ogólna poprawa jej stanu zdrowia nastąpiła właśnie dopiero wraz z przejściem na wegetarianizm. Zmarła w wieku 94 lat.
Jak przekonać ludzi? Co ze świadomością, że innym dzieje się krzywda?
20 lat praktykowałem jogę, by uzdrowić świat, ale upewniłem się, że najpierw trzeba uzdrowić siebie. Zacząć od samego siebie. Trzeba być takim pozytywnym słoneczkiem dla innych. Słońce nie wybiera komu świeci. Po prostu świeci. Świeci takim i takim ludziom. Świeci każdemu. Bierzmy przykład z natury. Obserwujmy ją i uczmy się od niej. Ważne, żebyśmy zdawali sobie sprawę z planu fizycznego, ale musimy też mieć świadomość, że to jest tylko malutka część wszechświata - cząsteczka większej całości. To tak jak z górą lodową. To, co widzimy to tylko czubek góry, a większa, niewidoczna część znajduje się pod wodą. I rzeczy zawsze najpierw objawiają się na tym planie niewidzialnym, a dopiero potem na widzialnym. Podobnie jest ze zdrowiem. Jestem jednak przekonany, że ze wszystkich chorób można się wyleczyć. Spotkałem ludzi, którzy według lekarzy byli nieuleczalni chorzy, a oni, właśnie dzięki jodze zdrowieli. Teraz szczególnie jest niezrozumiałe zabijanie zwierząt. Jest taka obfitość jedzenia roślinnego. Przemysł mięsny to straszny proceder. Obecnie zwierzęta na mięso się dosłownie produkuje, a mięso jest okaleczone dosłownie ze wszystkiego. W zwierzęciu męczonym, okrutnie zabijanym zachowuje się pamięć tego strasznego cierpienia, lęku, strachu i przerażenia! Cała pamięć tego przeżycia. Każdy, kto je spożywa, wchłania w siebie te emocje i to przeżycie. Wchłania w siebie lęk, cierpienie i przerażenie przed śmiercią. Człowiek powinien się głębiej zastanowić nad rzeczami, które nie są do sprawdzenia. Szczególnie naukowcy powinni szerzej badać świat. Powinni wyjść poza plan fizyczny i brać pod uwagę całe zagadnienie, a nie tylko jakiś wyrwany fragment. Na szczęście są już tacy naukowcy. Wracając do odżywiania, w naszej kulturze często jada się byle jak, w pośpiechu, bez namysłu, a w Indiach jedzenie to cała kultura, pełna celebracja. Nasze jedzenie jest często bardzo skażone, poddane różnym obróbkom, zawiera często mnóstwo chemii, konserwantów i innych szkodliwych substancji, nie wspominając już o modyfikacji genetycznej. To jest dramat. Skutki zatrucia jedzenia i wszystkie anomalie wyjdą w przyszłości. Z tego co wiem, Francuzi przywiązują dużą wagę do ekologicznego jedzenia. Warto brać z nich przykład. Człowiek powinien spożywać to, co rośnie w jego okolicy. Chodzi o wibracje Ziemi. Nie ma przypadków, że dany człowiek urodził się w danym regionie. Powinniśmy bardziej dbać o nasze środowisko.
No dobrze, ale zaraz się odezwą głosy, że w Polsce mięso spożywa się od dawna, że taka jest tradycja, taka kultura...
Ja nikomu niczego nie bronię, nie ograniczam. Jak ktoś chce jeść mięso, niech je, ale uważam, że taki człowiek sam powinien zabić zwierzę, żeby wiedział jak to jest. Żeby sam podjął decyzję. Ci, którzy tak zapalczywie jedzą mięso powinni, moim zdaniem, iść popracować w rzeźni, by dokładnie zobaczyli, co tam się dzieje ze zwierzętami. Gdyby każdy zobaczył, co tam się wyprawia, gdyby poznał prawdę, to automatycznie 80% ludzi w sposób naturalny zostałoby wegetarianami. Jestem o tym przekonany. Poza tym, jak wszyscy wiemy, przez to, że część ludzi je mięso, inni umierają z głodu. Już ponad miliard ludzi głoduje. Ten egoizm i krótkowzroczność jest zupełnie bez sensu. Wiele zwierząt jest mądrzejszych niż ludzie. Przepraszam za to określenie, ale jak tak twierdzę. Zwierzęta myślą szerzej niż ludzie. Nie mają takich ograniczeń jak ludzie. Te wszystkie złe cechy są charakterystyczne dla ludzi. Tylko ludzie potrafią sobie krzywdę robić. Zwierzęta potrafią robić krzywdę na ogół tylko wtedy, kiedy są wychowywane przez ludzi i nabierają cech ludzkich. Zwierzęta mają emocje, a zapewne i duszę. Należy im się szacunek. Z kolei człowiekowi potrzebne jest nie tylko jedzenie, ale także kultura, sztuka i muzyka.
Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje, ale może również uzdrawiać. Jest Nada – Joga, technika tantryczna, która wykorzystuje dźwięki.
Nada Joga oznacza doskonałe, unikalne dźwięki, które manifestują się na wszystkich poziomach egzystencji we Wszechświecie. Nada Joga obejmuje pełne spektrum częstotliwości, słyszalnych i niesłyszalnych dla ucha ludzkiego, z których stworzona jest cała natura, jak również ciało człowieka. Służy do poszerzania świadomości. Jest bardzo szeroką dziedziną, która nierozerwalnie łączy się z innymi rodzajami jogi. Dźwięk leczy od poziomu czakramów - od duszy, można powiedzieć. Wchodzi do każdej komórki, do każdego atomu. Pracując z dźwiękiem pracujesz ze swoją świadomością, na różnych planach, od fizycznego poprzez emocjonalny, mentalny, aż do transcendentalnego. Dźwięk to wibracja, która nas przenika. Dlatego nawet mówić trzeba z miłością, otwartością lub chociaż z przyjaźnią do innych. Mówić pozytywne rzeczy, motywować ludzi do dobrych działań, wspierać ich, otaczać miłością lub jeśli nas na to nie stać, to chociaż z przyjaźnią. Kiedy ktoś mówi czy nawet myśli negatywnie, obniża się wibracja. Warto medytować. Każda medytacja prowadzi do tego, aby odkryć to, co leży za naszymi myślami, emocjami, podświadomością. Za tym wszystkim jest plan absolutnej harmonii, spokoju, ciszy. Ten plan możemy osiągnąć tylko i jedynie w teraźniejszości. Każdy nosi go w sobie, a medytacja służy do tego między innymi, żeby ten plan osiągnąć. Dlatego medytujcie. Wszystko za czym tęsknicie jest w was. Ani człowiek się nie zmienił na przestrzeni wieków, ani joga. Zmieniło się jedynie środowisko i nasze warunki życia. Dlatego teraz joga jest bardziej potrzebna ludziom niż kiedyś, abyśmy potrafili urzeczywistnić samych siebie i wykorzystali nasze własne możliwości.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Diana Dziworska



Podziel się informacją







